Sama tak mówi o swoim śpiewie:

"Wydaje mi się, że naturalne brzmienie mojego głosu najlepiej pasuje do Wagnera, muzyki rosyjskiej, może również do Brahmsa.
Są jednak niektóre pieśni Brahmsa o wysokiej tessiturze, pieśni Mahlera, utwory Bacha czy Lutosławskiego, w których potrzebuję pewnego rodzaju piana. Tego typu efekty wymagają specjalnych zabiegów, wykorzystania odpowiedniego rezonowania głowy.

To jest dość skomplikowane, ale ogólnie problem sprowadza się do kontrolowania emocji. Ktoś mógłby zrobić mi zarzut, że wszystko dokładnie kontroluję, sprawdzam, eksperymentuję i w związku z tym moje śpiewanie jest chłodne. Być może, ale wolę śpiewanie kontrolowane aniżeli histeryczne emocje, które rujnują warsztat. Wielu śpiewaków operowych nie radzi sobie z pieśniami
czy oratoriami. Właśnie przez brak takiej umiejętności. Nie można przenosić rozbuchanych, ogromnych emocji, strawnych w operze werystycznej, do wycyzelowanych arii Bacha, Mozarta i wielu pieśni wszystkich epok.

Staram się to przekazać moim studentom, którzy często, pracując nad warsztatem zapominają o ekspresji i odwrotnie.

Śpiew musi być umiejętnym przekazaniem uczuć, emocji, a u jego podstawy leży umiłowanie muzyki i pragnienie obdarowywania innych pięknem sztuki."